|
Pisząc nie tylko dla kotów, co faktem jest nie do ukrycia , dziękuję każdemu, kto gotów dać kotom prawo do życia.
Franciszek J.Klimek
Blog > Komentarze do wpisu
Grenada, czy ma jeszcze szansę ?Grenada była jedynaczką. Dokarmiana razem z kotką na jednym z bytomskich podwórek. Była malutka /ok. 2 m-cy/ jak zniknęła jej mamuśka. Nie było wyjścia, małe kocię trzeba było zabrać.
Od początku była bardzo wystraszona. Jednak po wzięciu na ręce zaczynała mruczeć. Bez problemu kotkę dorobaczyłam, odpchliłam i trafiła na strych. Okazało się, że boi się innych kotów. W tym czasie w Kocięstwie były jeszcze dzikusy kocury. Kotka znalazła sobie budkę i tam się zaszyła. W domu miałam jeszcze więcej kotów, więc zabranie jej do siebie mijało się z celem. Zaczęłam szukać innego DT lub stałego bez kotów. Niestety z biegiem czasu Grenada wcale się nie przyzwyczajała do sytuacji lecz robiła się bardziej nieufna nawet do człowieka. Mój mały króliczek zaczął uciekać jak chciałam ją wziąść na ręce. Nikt nie chciał się podjąć opieki i oswajania kici, żeby dać jej szansę na domek stały. U mnie w dalszym ciągu za dużo kotów, właściwie coraz więcej. Grenada ma coraz mniejsze szanse na oswojenie i adopcję, jest coraz starsza. Po 1,5 mieisąca odnalazła się jej matka. Kotka, którą nazwałyśmy Nadieżda miała wypadek. Nie mam pojęcia jak przeżyła ten okres. Znalazłyśmy ją w tym samym miejscu, gdzie karmiła Grenadę. Chyba przyszła jej poszukać. Była w strasznym stanie. Chuda, kulejąca na łapę, niesprawna. Okazało się, że Nadieżda ma pękniętą miednicę. Jednak to już był za stary uraz, żeby cokolwiek ruszać. Nadieżda jest dzikuską. Jednak zdecydowałyśmy się ją zatrzymać i przebywa u Haliny. Ma możliwość wyjścia na podwórko, ale wcale się do tego nie garnie. Boi się otwartego okna i dworu. Mimo to, że jest już bardzo długo z ludźmi wychodzi z ukrycia najchętniej jak nikogo nie ma. Ostatnio troszeczkę ją rozruszała mała koteczka Pepsi - też tymczasowiczka u Haliny.
wtorek, 28 lipca 2009, barbara6211
|