Menu

Pensjonat Kot

Pisząc nie tylko dla kotów, co faktem jest nie do ukrycia , dziękuję każdemu, kto gotów dać kotom prawo do życia. Franciszek J.Klimek

Od niej wszystko się zaczęło

barbara6211
To było w grudniu 1995 roku. Zima, na dworze temp. -20 stopni. W nocy spalił sie dach kamienicy niedaleko budynku firmy w której pracuję. Rano na II pietrze w toaletach koleżanka znalazła maleńka czarna kotkę.

Przez cały dzień kotka była głaskana, prztulana i......przekazywana z pokoju do pokoju. Ja pracowałam na IV piętrze w ostatnim pokoju. O godz. 15.oo wszyscy zaczęli pakować się do domu. Zostałam z kotką.

Nigdy wcześniej nie miałam kota, za to całe życie miałam psy. W domu czekał na mnie Amal - owczarek niemiecki - pies na koty. Kotka nie mogła w biurze pozostać, a że była maleńka włożyłam ją do torebki i wzięłam do domu.

Moja mama o mało zawału nie dostała, ale obiecałam jej, że znajdę dom koteczce. Nie było mowy, żeby rano ją zostawić na pastwę psa, a mama stwierdziła, że pilnować jej nie da rady. Koteczka do torby i do pracy. Tak było przez tydzień. Potem były święta, a potem jedna pani chciała ją adoptować. Jak sobie pomyślałam, że już nie będę miała tego małego potfffora, co całe noce na mnie poluje, że nie będzie ze mną obiadu z jednego talerza jeść, leżeć na biurku jak pracuję i wogóle to się rozryczałam i stwierdziłam wszem i w obec, że Sisi zostaje ze mną do końca życia. Planowałam, że to będzie jakieś co najmniej 20 lat, a miała 4 tygodnie.

Sisi miała dwa pokoje do dyspozycji w tym sypialnię oczywiście. Pies pozostał na pozostałej części mieszkania. Nigdy nie miałam odwagi ich zapoznać. Chociaż nie raz Sisi udało się uciec i przebiec po Amalu. Sisi to było moje odkrycie kotów i największa kocia miłość. Była wyjątkowo charakterna i akceptowała w domu tylko mnie. Moja córka słuzyła jej do zabawy, mama nie specjalnie ją interesowała - chyba jej pamiętała to, że na początku jej nie chciała. Sisi miała wiele imion. Była Drakulą, Piranią, Wiedźmą itp. Wszystkie te imiona charakteryzowały jej osobowość. Kochałam ja ponad wszystko. Była bardzo zaborcza, obrażała sie jak wyjeżdżałam i po powrocie przez kilka dni mnie po prostu lekceważyła. Jak nie było mnie zbyt długo w domu, po przyjciu do domu strasznie na mnie krzyczała. Potrafiła modulowac głos jak tylko chciała i można było łatwo się domyslić jaki ma nastrój i o co jej chodzi.

Pewnego dnia, gdy pierwszy raz udało jej się wtargnąć do łazienki /to nie był jej teren/ zobaczyła mnie w wannie pełnej wody. Była tak przerażona, że chciała mnie pazurami z tej wody wyciągnąć. Potem zawsze pilnowała mnie w czasie kąpieli siedząc na brzegu wanny.

Odeszła za Tęczowy Most pod koniec wrzesnie 2007 roku. Nie udało się nam razem przezyc tych 20 zaplanowanych lat.

© Pensjonat Kot
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci